Thumbnail

Bez rutyny

Wojciech Ligęza, Czytać pismo chmur. O poezji Wisławy Szymborskiej i Zbigniewa Herberta

 

Jest to książka, w której te dwie – różne przecież wielkości –  stoją tak blisko siebie, że odbiorca powinien zauważyć co tych dwoje „poetów złotego środka” łączy. Opowieść Ligęzy tak została pomyślana, że mimo zasadniczo odmiennych dyskursów poetyckich, odbiorca mimochodem zobaczy powiązania. Zauważy je dużo wcześniej, zanim doczyta dzieło do końca, w którym są one wyszczególnione. Za takim odbiorem przemawia trójdzielny układ całości i bardzo przemyślana kompozycja kolejnych partii. W dwu pierwszych częściach – (1) Bez rutyny. O poezji Wisławy Szymborskiej i (2) Zawiłe pytania. O poezji Zbigniewa Herberta – znajdziemy osobne interpretacje wierszy obojga poetów, natomiast w części trzeciej (3) Wciąż zaczynać od nowa…, Szymborska i Herbert spotykają się w obszarze zróżnicowanej „wspólnoty” tematów, postaw, stosowanych kategorii estetycznych.

W części pierwszej, gdzie przedmiotem refleksji badawczej jest poezja noblistki,  książkę otwiera krótki przegląd głównych tematów poetyckich, wprowadzający czytelnika w rozległy obszar zagadnień antropologicznych, filozoficznych, kulturowych i estetycznych. Respektowanie porządku chronologicznego sprzyja pokazaniu „wariacji tematycznych”, pozwala uchwycić istotne zmiany. Wszystkie wstępne założenia autora – wyraźnie zapowiedziane w szkicu W pułapce bytu – zostały zrealizowane z naddatkiem. Omawiając zapisaną w wierszach sytuację bycia w świecie, poznajemy konsekwencje wynikające z uczestnictwa w Historii, zadziwienie tajemniczą naturą bytu, spotkania z własnym, osobnym istnieniem oraz z mnogością innych istnień. Podążając śladem tytułów, Ligęza obserwuje linię przemian, wskazuje co leży u podstaw myśli Szymborskiej, omawia jej kolekcję „cudów” i fascynacje sztuką, traktaty lingwistyczne i właściwą poetce niepewność poznawczą, jej ostrożność, upodobanie do trybu warunkowego. Przyjęta perspektywa oglądu sprzyja wyeksponowaniu tego, że człowiek Szymborskiej jest ciągłą potencjalnością,  złapaną „w pułapkę bytu” istotą niezmiennie targaną sprzecznościami.  

 

Część druga, objętościowo skromniejsza, zawiera pięć tekstów na temat twórczości  Zbigniewa Herberta. Interpretator  meloman wnikliwie i wrażliwie czyta Herberta „muzycznego”. W perfekcyjnie zbudowanej pracy pt. Herbert a muzyka tezy główne znajdziemy w podtytułach: Meloman ciszy,  Bęben – wykładowca historii współczesnej, Kawałek deski za cały instrument, Muzyka i ciało, Sztuka pośledniejsza? Od pytania: „dlaczego najpiękniejsza jest muzyka, której nie ma”, przez odtrącenie muzyki w świecie wydziedziczonych, wybór bezdźwięcznej struny i kołatki, dochodzimy do „koncertów” cierpiącego ciała. Na podstawie oglądu obejmującego twórczość liryczną Herberta w ujęciu chronologicznym, krytyk zauważa, że tematy muzyczne ewoluują, są tutaj nośnikiem różnych treści. Z kolei w Historii muzyki według Pana Cogito zajmują go przygody Pana Cogito z muzyką, medytacje na temat fenomenu i oddziaływania muzyki. Po elegiach następuje interpretacja dyptyku Anhenaton i Neferetiti, który krytycy najczęściej pomijają, prawdopodobnie dlatego, że lektura tych wierszy wymaga wiedzy na temat stroegipskich wierzeń i obrzędów.

Fragment ostatni części drugiej pt. Sukces, przesyt, znaki obecności – analogicznie jak w części pierwszej – to esej pełniący funkcję dopełnienia, zawierający uwagi na temat wizerunku wytworzonego w społecznym odbiorze, dawniejszej i obecnej recepcji, różnych form obecności.  

 

Z kolei część trzecia, na którą złożyły się dwie analizy porównawcze, jest dziełem komparatysty. Dwie Isadory to efektowna i efektywna analiza porównawcza Znieruchomienia Szymborskiej z Izydorą Duncan Herberta, a zarazem przenikliwe studium  odmiennych spojrzeń na sztukę (taniec – sztuka ulotna), fotografię, wspomnienie, legendę… W eseju domykającym omawiane dzieło pt. Syn kamienia, tautologie natury Ligęza obserwuje poetyckie dialogi z bytami przyrody, by wydobyć  elementy wspólne (np. ironia i empatia), lecz nie pominąć różnic. Wskazując to, co mogłoby stanowić podstawę porównań, autor niejako zapowiada projekt szeroko zakrojonych badań porównawczych: Szymborska – Herbert. Odrębne światy poetyckie, osobne indywidualności, a jednak otwiera się perspektywa podobieństw, co sugerują np. tytuły liryków bliźniaczych.  

Wymowa rozdziału ostatniego znakomicie  koresponduje z tytułem książki. Szymborska i Herbert  – każde na swój sposób, ona bardziej antropologicznie, on bardziej filozoficznie, w różnych postawach i odmiennych dyskursach – „czytają pismo chmur”. 

 

 

Jest to książka, w której dwie – różne przecież wielkości –  stoją tak blisko siebie, że odbiorca powinien zauważyć, co tych dwoje „poetów złotego środka” łączy. Opowieść Wojciecha Ligęzy tak została pomyślana, że mimo zasadniczo odmiennych dyskursów poetyckich, odbiorca mimochodem zobaczy powiązania. Zauważy je dużo wcześniej, zanim doczyta dzieło do końca, w którym są one wyszczególnione. Za takim odbiorem przemawia trójdzielny układ całości i bardzo przemyślana kompozycja kolejnych partii. W dwu pierwszych częściach znajdziemy osobne interpretacje wierszy obojga poetów, natomiast w części trzeciej Szymborska i Herbert spotykają się w obszarze zróżnicowanej „wspólnoty” tematów, postaw, stosowanych kategorii estetycznych.

Porównanie dwóch wierszy, które znakomici polscy poeci poświęcili legendzie słynnej amerykańskiej tancerki Isadory Duncan, ukazuje przede wszystkim ulotność ocen, zmiany kulturowych stylów odbioru zjawisk sztuki, niepewność pozostawionych świadectw tekstowych oraz wizualnych. Herberta i Szymborską interesuje upływanie czasu, a zatem żywa obecność tancerki na scenie baletowej zastąpiona zostaje domysłami, na czym jej siła ekspresji polegała i dlaczego Isadora Duncan na stałe zapisała się w historii tańca.

Przyjmując dzisiejsze kategorie, poeci sytuują „taniec wyzwolony” Duncan na pograniczu wysokoartystycznej sztuki i kultury popularnej. Oboje, dociekając tajemnicy tancerki, posługują się ironią i empatią, sięgają po wzory gatunkowe portretu literackiego oraz elegii. Dla Szymborskiej ważna jest pozostawiona fotografia, która paradoksalnie wyraża „nieobecność osoby”. Herbert z kolej eksponuje przekorną lekturę wspomnień tancerki Moje życie. W jego poetyckiej lekturze rozważania o bujnym życiu prywatnym i artystycznym blisko graniczą z medytacją o śmierci.

Prof. dr hab. Anna Węgrzyniak

 

Spis treści
Rozwiń wszystko
  1. Lorem ipsum samet dolor
    1. Lorem ipsum samet dolor
      1. Lorem ipsum samet dolor
        1. Lorem ipsum samet dolor
        2. Lorem ipsum samet dolor
        3. Lorem ipsum samet dolor
        4. Lorem ipsum samet dolor
      2. Lorem ipsum samet dolor
      3. Lorem ipsum samet dolor
      4. Lorem ipsum samet dolor
      5. Lorem ipsum samet dolor
    2. Lorem ipsum samet dolor
    3. Lorem ipsum samet dolor
    4. Lorem ipsum samet dolor
    5. Lorem ipsum samet dolor
  2. Lorem ipsum samet dolor
  3. Lorem ipsum samet dolor
  4. Lorem ipsum samet dolor
  5. Lorem ipsum samet dolor
Stopka redakcyjna

x

Thumbnail